O mały włos, a w zasadzie o małą szybkę i mielibyśmy kuchnię gotową. Okazało się, że najmniejsza szybka, taka 7x20cm jest za mała i pan szklarz przyszedł do nas w odwiedziny, zamiast po kasiorę… Zabawne to, biorąc pod uwagę krzywiznę ścian. Dwa wielkie arkusze lacobel spasowały bez problemu.
Okazało się przy okazji, że jedna z szyb została w Dar Szkło porysowana – rysa rzuca cień na farbę, ale ustawiliśmy światełka tak, żeby tego bardzo widać nie było. Nauczka jest taka: albo zamawiać lacobel z montażem i wtedy się wykłócać o zarysowania – ale uwaga – trzeba świecić ostrym światłem pod różnymi kątami – w świetle dziennym nie widać – albo oglądać tafle jeszcze w “szklarni” z latarką. Różnica w cenie szkła z montażem i bez jest jednak spora. Swoją drogą strasznie drogi ten lacobel. Jakby tylko mieć gdzie pomalować szkło (jakiś czysty garaż z wentylacją) to można by to zrobić wiele taniej.
Próbowaliśmy z panem szklarzem powtórzyć eksperyment za pomocą ostrych narzędzi i się nie udało, więc to nie zostało porysowane w warunkach domowych.
Ta lampa w “przedpokoju”… Znalazłem dla niej wreszcie zastosowanie
.


























