Archiwum kategorii: Bobolotka

Gotowi do spania

Gotowi do spania

Nic dodać, nic ująć.. po całym, słonecznym i pracowitym dniu czas na sen..

This slideshow requires JavaScript.

Rodzinna sielanka

Rodzinna sielanka

Gwiazdeczka skończyła w czwartek swój pierwszy miesiąc. Widać “mleczna matka” jej służy, bo dziewcze zrobiło się “nalane”, podwójny podbródek, nogi jak baleronki :] śpi mało, je dużo, kupy w normie i dalej lubi oglądać świat. Bubulek niezmiennie ją kocha i nie chce się jej pozbyć.. Zabawia tą swoją Onule, mówi do niej, głaska i całuje po łebku, nawet gdy nie słysze to jej śpiewa “sto lat” :] Śmieszne te nasze dzieci.. A tatuś- no cóż- miny mówią same za siebie :P

Golas i gwiazdeczka

Golas i gwiazdeczka

Bubul golas- to to co on lubi najbardziej :] Wstyd, ze taki duży, a jeszcze w pieluszy chadza:D

A oprócz bycia golasem ostatnio zrobił się “sam, sam”.. Wszystko sam: sam je, sam chodzi po schodach, sam się czesze.. Ale czułości to jednak dalej z mama:P

A nasza gwiazdeczka rośnie.. Wczoraj od niezastąpionych wujcia Wojtka i ciotki Anity Wiki przywiózł siaty z ubrankami dla małej.. a ja z samego rana zaczęłam ją stroić.. i pomyśleć, że taki maluch ma więcej ubrań niż własna rodzona matka.. Ech.. W sukience wygladała bajecznie, tylko ten zez akurat do zdjęcia :P

Nowe pory dnia

Nowe pory dnia

Uwielbiam godzinę między 13-14:30, bo wtedy dwójka dzieciaków śpią tak smacznie, że nic ode mnie nie chcą :] Wtedy ja mogę usiąść i po prostu posiedzieć.. No i godzina między 20:30 – 23, bo wtedy dwójka naszych dzieci jest już wykąpana, najedzona i ułożona w pozycji “na śpiocha”.. Pozostałe pory, kiedy i ja nie śpię, pozostają do dyspozycji maluchów i tatuchów :]

Braterska miłość i Ania

Braterska miłość i Ania

Kochany ten nasz chłopak. Taki troskliwy i czuły i nawet dzićką zainteresowany.. Anię głaska po główce i tak delikatnie ją całuje po czułku..

No i babcia jest “babcią”, a tata jakiś taki wyluzowany.. Ma w końcu swoją “gwiazdkę” i kolejną osóbkę do kochania :]

Co wieczór patrzy na mała i się nią zachwyca :] Wczoraj stwierdził nawet, że “mała owinie sobie nas w okół palca, a my będziemy koło niej skakać”.. Ech tata nie wie co mówi, bo tu matka twardą ręką chowa dzieci :P No dobra Bubul jest wyjątkiem :D

A Ania, grzeczniutka strasznie jest. Póki co je, choć niekiedy mogłaby więcej, bo ja tym razem stadko wykarmić mogę :P Je, śpi i robi kupy.. W przerwach między tymi czynnościami ogląda świat, a wczoraj się nawet do mnie uśmiechnęła.. to było słodkie.. Patrzyła na mnie, patrzyła, słuchała co mówię, po czym się najnormalniej w świecie uśmiechnęła..

 

W domu

W domu

Tak jak przypuszczalismy, w czwartek nas wypuścili do domu. Mnie włączył się standardowo “baby boom” od momentu gdy zobaczyłam Kubutka. Co za kochane dziecko.. Dał Ani lalę, oddał swoje łóżeczko, oczywiście sam na tym najlepiej skorzystał, bo śpi teraz z nami :] A on zawsze lubił z nami spać :D

Mała póki co spokojna.. poza momentami, kiedy to nie radzimy sobie z karmieniem i zaczyna się wściekać,, wtedy 3eba się posiłkować butlą, póki co od 2 dni tylko raz ja dokarmiliśmy :] Bo tym razem mamucha wyluzowana, nie zestresowana   “otoczeniem” więc i problemu z laktacją większego póki co nie ma. I oby tak dalej, tylko czy ona musi tak gryzać przy jedzeniu? Nie należy to jednak do najprzyjemniejszych chwil w życiu matki…

Reasumując, nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Kubuś zareagował bardzo pozytywnie na dzidzie, korka również:] Teraz 3eba się oswoić z nową rolą- Matki Polki dwójki dzieci i nauczyć się gospodarować czasem, aby żadne nie zostało zaniedbane, zwłaszcza to starsze.. Tatuś na urlopie, więc Bubul będzie miał z kim się bawić i na spacery chodzić.

A ja no cóż.. Do roboty :P

Ania Jagoda :)

Ania Jagoda :)

No i przyszła wreszcie do nas. Trochę na siłę, ale wierzę w to, że pani doktor wiedziała co robi przyspieszając poród. Ania ma 54cm, 3200 gram i jest bardzo podobna do Kubusia ;)

W porównaniu do Kubula, jest jednak znacznie mniej posiniaczona (choć jedno oczko też ma podzelowane ;) ) i straszny z niej głodomorek.

Co do samego porodu. Cóż, z perspektywy faceta stojącego z boku było dość trudno. Obserwowanie jak cierpi ktoś kogo kochasz, bez możliwości zrobienia czegokolwiek… chyba nie chcę już więcej. I tym razem położne i nasza pani doktor, były na miejscu i zrobiły swoje. I tym razem Kasia nie dostała znieczulenia, a po oksytocynie różowo nie było. Na szczęście wszystko to ma swój cel i przynajmniej w ten sposób można to sobie tłumaczyć.

Porodówka po remoncie, niby fajnie, ładnie i kolorowo, ale jakoś ten cały sprzęt wydaje się mało praktyczny. Np. nowe łóżko porodowe – chyba nawet poświęcone przez biskupa Dziwisza – niby ładne, niby automatyczne, ale jak przyszło do rodzenia, to wszystko ciekło na podłogę, a podczas właściwego porodu położna musiała posiłkować się dużym workiem foliowym rozerwanym w pół (żeby sprzątania podłogi było mniej).  Porażka…

Mamucha jeszcze w pełni sił

Przerażające? Nie bardzo.

Ale wy jesteście byrzydycy!

Mam nadzieję, że w czwartek Kasia i Ania wrócą do domu. Ciekawy jestem tylko jak zareaguje Kubuś?

Czwarty element ;)

Czwarty element ;)

Czwarty, ostatni. Nie piąty, piątego nie będzie ;P

Zuzka śmiga po brzuchu mamy aż miło. Gabarytowo główka to 14 tydzień, długościowo na 13. Serducho puka prawidłowo, brzuszek pełny :) , mózga ma, nosek, rączki i nóżki, przezierność karku prawidłowa… Słowem mały człowieczek. Szkoda, że nie widać jej tak dobrze, jak tutaj Kubusia, ale po ekranie biegała jak typowe dziecko z ADHD ;) . Piszę ona, bo zakładamy, że będzie to dziewczynka (Kuba w tym wieku miał już brzuszek po tatusiu). Jak się urodzi drugi chłop, to oddamy ;P. Najważniejsze, że wszystko jest ok. Jesteśmy trochę spokojniejsi.