Archiwum kategorii: mąż dupa

Gdy męża nie ma w domu

Gdy męża nie ma w domu

Monż znów zaopuścił rodzinę.. Na jak długo to nikt nie wie, nawet on sam.. Nie to żeby znów był nami zmęczony i musiał od nas odpoczywać [choć co do tego nigdy pewności mieć nie można :P ], mąż nas kocha- tak twierdzi :] Pojechał pracować.. ale na tyle niedaleko, że na kontrolę może zawsze wpaść, dlatego też żona postanowiła być przykładną żoną [choć ten jeden raz :D ] Choć zawsze jest przykładna żoną i matką realizującą się w trakcie gotowania, sprzątania i zołzowania :]

Wracaj chłopaku..

Żona wpisz coś..

Żona wpisz coś..

Coś :D

Nuda :D

Życie :D

A życie toczy się dalej.. :P

Nie ma to jak pisać, bo monż tak sobie zażyczył :P

No więc.. Mały boboodlot rośnie nam, a wraz z nim stopy.. Choć jakaś ściema z tymi butami, bo 19 za małe, a 20 za duży rozmiar.. Więc najlepiej na bosaka.. Tylko go chyba trwa łaskota po stopkach :]

Monż wymyślił sobie nową diagnozę i usiłuje mi udowodnić, że jednak coś mu dolega innego niż lenistwo.. :P No zobaczymy, może ma rację :]

Niebawem kolejne weselicho.. Gocha zmieni stan cywilny, a wraz z nim nazwisko :P A my porzucimy dziecióra i czas się zabawić :] <na szczęście mamy już to za sobą>

Korcia potworcia z nudów wszystko obgryza, a najlepsze są nowe zabawki Kuby.

Maluszek ma już 10 zębów, 10 paluszków u stóp i 10 u rączek..no i jak się urodził miał 10 punktów.. Jednym słowem chłopak na 10 :D Szkoda tylko że do tej 10 pospać nie potrafi jeszcze..

A u nas miłość kwitnie :] niezmiennie :] A po wieczornych piwach nawet bardziej :]

Monż wypuszczony

Monż wypuszczony

Ja wiedziałam, wiedziałam od początku, ten szpital to jedna wielka ściema.. Badania zrobione i co..? Proste- lenistwo i miganie się od domowych robót ręcznych. Pierwszy tydzień pobytu w szpitalu, ok, rozumiem, badania.. Ale drugi.. to prawie jak pobyt w hotelu z wyżywieniem.. Zdrowy, sprawny.. Bierz się chłopaku do roboty:P

A poważnie, mąż wrócił :D w końcu.. I na szczęście wszystko okazało się ok. No a z tymi mięśniami.. żyć trzeba i przyzwyczaić się do bólu. :D

Z życia szpitalnego

Z życia szpitalnego

Monż pojechał, daleko, daleko, hen hen..na Banacha.. Po 1,5 roku od zarejestrowania, odezwali się.. Dziś mija tydzień i 1 dzień kiedy mąż siedzi w Warszawie, z dala od żony, Jędrka i pracy..

Biopsja zrobiona, badanie krwi także, nawet do tuby rezonansowej mi go wsadzili.. i co z tego skoro do dziś wyników badań nie ma.. A w ogóle to biedny ten mój mąż, taki posiniaczony.. Ech spuścić chłopa z oczu..

A ja przykładna żona spędziłam 6 godzin w pociągu, ażeby spędzić po tygodniu nie widzenia 7h z mężem… Nie powiem, stęskniłam się jak diabli. Na szczęście udało się wyskoczyć ze szpitala na ten czas i połazikować po Warszawie..

Wracaj misior.. już postawiłam Ci diagnozę! Przecież wiesz, że na lenistwo aż tak długo nie powinno się leżeć.. A najlepszym lekarstwem na Lenia jest praca, dużo pracy.. :P

A wczoraj maluszkowi podskoczyła temperatura do 38,8 i o dziwo wyczułam kolejne zębiska, no i mamy już ich 6 :D Tylko te że by to tak dziwnie mu idą.. Mamy 2 górne jedynki i 2 dolne, prawą dwójkę i prawą czwórkę albo piątkę [te tylne w każdym bądź razie].. Na wszelki wypadek odwiedziliśmy całodobowego Pana Doktora :] Na szczęście gardełko ok, uszka ok i po osłuchaniu stwierdził , że albo mały nieszkodliwy, 2-3 dniowy wirusek, albo zębiska..

Dziś Jędruś miał już lepszy humor i niższą temperaturę,,,

Kuba rośnie, jak na drożdżach, nawet pani Zosia, nasza opiekunka, tzn. Kubuchowa :P stwierdziła, że urósł.. choć nie miała pewności czy nie wszerz :] A to na pewno,bo babcia dba o żołądeczek małego, który jest zdecydowanie mniejszy od pozostałych członków rodziny.

Jak widać rozwój małego idzie do przodu z dnia na dzień.. Już potrafi stabilnie stać, w kontrolowany sposób spadać [raz na pupę, raz na łapki, a raz na różne inne i nie koniecznie miękkie rzeczy], potrafi zrobić 4 kroki bez pomocy, sika do sedesu, uwielbia, gdy się go goni. A potrafi uciekać i to szybciutko.. No i na nasze nieszczęście spodobały mu sięschody,, Wychodzi po nich szybciutko, oj czasem zbyt szybciutko, bo zanim ja się oglądnę za nim, to on na półpiętrze już.. Największym postępem jest jednak przesypianie już całej nocy [w końcu, po 11 miesiącach!!!] No i miłość do Koruchy, wzajemna zresztą :]

A życie rodzinne kwitnie, sielanka trwa :] Ale tak to jest, gdy żona jest dobra dla męża, a mąż dla żony :P

Łazienka,łazienka i jeszcze raz łazienka..

Łazienka,łazienka i jeszcze raz łazienka..

Tak- łazienka.. Mój biedny kochany nie śpi po nocach, myśli, kombinuje.. 4 dni z rzędu siedzieliśmy w mieszkaniu do 23, co prawda od prawie 21, ale jednak..Ach ci spece od hydrauliki,, Złośliwość rzeczy martwych..Jak już zaczyna się wszystko układać, to coś się musi posypać, no bo jakże by było inaczej..

A powyżej parę zdjęć jak mąż się męczył :P

Nie zmienia to faktu, że udało nam się szafki powiesić [nie obyło się bez przygód].

Czujemy się samotni

Czujemy się samotni

Wiem, że to co tu piszemy jest zapewne nudne dla wielu, ale mógłby ktoś coś do nas w końcu napisać.. Jakoś tak łyso, że piszę do męża, a on do mnie.. No przecież już spora liczba osób zaglądnęła do nas, a tu dalej samotnie nam..Mąż mi zabronił więcej pisać, tylko nie wiem, czy do czasu aż ktoś coś napisze, czy może teraz, bo chce coś :D To jak będzie?

Żona- ględoła

Żona- ględoła

No kochanie, za niedługo, jak tak dalej pójdzie będziemy się porozumiewać tylko za pomocą tego bloga. Co prawda miał on być o Kubutku, ale dla Ciebie zrobię wyjątek :P

Ja wiem, że Wy-mężczyźni stworzeni zostaliście do innych, “wyższych” celów.. a domowe rzeczy to te mniej ważne, które mogą poczekać, a które w gruncie rzeczy i tak są robione, bo my-kobiety,żony,matki itp. najnormalniej w świecie same musimy zrobić.. Zapomniałam, że Wasza rola powinna ograniczyć się do zarabiania i bycia :] Ale mój drogi- świat idzie do przodu, też możesz odkurzyć, zetrzeć kurze [w sumie póki nie ma warstwy 5cm to pewnie i tak nie zobaczysz,że jest], poprasować czy ugotować.. Ach no tak, zapomniałam- trzeba jeszcze umieć :P No bo, jak tak podstawowe rzeczy dotychczas robiła rodzicielka, to teraz przyszła kolej na żonę :] To nic, że musiałam iść do pracy [=chciałam], ale dom to moja druga praca :]

I to nie tak,że skoro nie ma 3ego się przyczepić, to zrobimy scenę o słoik dżemu :] Ten słoik to jeden z wielu przykładów “dokładania pracy” żonie. Owszem banki i urzędy to Twoja działka, ale z prostej przyczyny, ja dzieucha z wioski, prosta Suchochrabianka :D nie rozumie tych czasem zagmatwanych, skomplikowanych słów, którymi umowa jest sformułowana :D Nie to co Ty- Krakusie[centusie] :P

A że myślicie inaczej- racja..niekiedy łopatologia jest zbyt trudna, a może te problemy komunikacyjne związane są z pochodzeniem:P Krakusie-centusie :]

No co racja to racja- kochasz- i nie bo musisz [choć to czasem też],tylko bo chcesz :] No gdzie Ty, mój drogi znalazł byś drugą taką, co to i mostek zamówi, i pojedzie do lutnika i pozwoli żempolić na gitarze, prosząc o bisy, która to przytuli gdy trzeba i wsadzi swoje trzy grosze, gdy nie trzeba :] Taka żona- ględoła to ewenement, cud natury, najlepsiejsza, najwspanialsza, jedyna i niepowtarzalna…

p.s. moje skarpetki różnią się od Twoich tym, że one leżą, a Twoje stoją!!!

Awantura o słoik dżemu.

Awantura o słoik dżemu.

Uśmiechnąłem się do wczorajszego wpisu mojej żony, ale dopiero po tym jak zobaczyłem, że przeczytało go 150 osób… uśmiechnąłem się po tym jak sobie wyobraziłem, jak wyglądały i kim były te złe kobiety :) te żony zołzy, te niedobre, nieszczęśliwe stworzenia skrzywdzone przez nieczułych i niereformowalnych mężów… :P .

Bo z wami to tak jest. Jak nie ma się do czego przyczepić, to słoik dżemu na stole przeszkadza. Ale jak trzeba coś załatwić w banku, urzędzie, czy gdzieś podzwonić to mężuś… mężuś najlepszy jest.

Inna kwestia, że mężowi stojące skarpetki żony, czy majciochy nie przeszkadzają, bo to takie drobne, niegodne uwagi szczegóły. Jak się o nie mąż potknie, to podniesie i wrzuci do kosza.

Ogólnie kobiety nie mogą zrozumieć jednej rzeczy: faceci myślą inaczej. Pamiętam jeszcze za czasów kawalerskich, popsłuła mi się lampa. Taka sufitowa, z czterema kloszami. Nie zastanawiając się długo, założyłem zwykłą metalową oprawkę i wkręciłem żarówkę energooszczędną. Żarówka dobrze mi służyła chyba przez ponad rok. Ale co się nasłuchałem w czasie tego roku… to moje. A prawda jest taka, że pewnych szczegółów typowy facet po prostu nie zauważa :) . Ten minimalizm jest uwarunkowany genetycznie. Są sprawy mało ważne i ważne. Mało ważne mogą poczekać. A już zupełnie absurdalne jest przypuszczenie, że typowy mąż będzie sam, z własnej inicjatywy podejmował pewne działania. Owszem, jak żona poprosi, to zrobi. Czasem niechętnie. Czasem dla świętego spokoju, ale żeby sam? Bez przesady! Wśród mężów dominuje zasada, którą mądrzy ludzie o ścisłych umysłach i szybkich palcach skrócili do czterech liter: KISS. I nie ma to nic wspólnego z czułościami. Keep it simple, stupid! I to jest dewiza chyba większości rozsądnych samców.

Żona zresztą ma też dość wybiórczą percepcje, ale to temat na osobny wpis. W skrócie, z żoną jak z szefem. Widzi tylko te złe rzeczy i to najczęściej jakieś mało istotne :) . Zapomniałbym dodać, z pominięciem siebie. Inna kwestia, że jakbym zaczął żonie wywlekać pewne historie, to zrobiłby się z tego bloga serial wenezuelski, tylko po co? Eh. Kobiety. Wy! Niedobre! Kochane.

Aaa! I jeszcze jedno: uleganie to nie skutek tresury, czy jak to żona nazwała – nauki. To uleganie. Z miłości. Z dobrej woli. Chęci kompromisu. Męża nie da się wytresować! :) . Można go co najwyżej skłonić do współpracy.