Archiwum kategorii: Mieszkanie

Mieszkanie, mieszkanie, mieszkanie

Mieszkanie, mieszkanie, mieszkanie

A ja się tak martwiłam, że kfiotka nie będę miała gdzie postawić [ ale parapet jest!] :] Już niewiele brakuje- tylko szafka rtv i przedpokój, które co prawda dotarły, ale nie takie, jakie być powinny.. Maluszka pokój prawie skończony [brakuje tylko paru "paciek" na ścianie i naszego wymarzonego dywanu żyrafkowego ].

2mm w tą, 1mm w tamtą…

2mm w tą, 1mm w tamtą…

O mały włos, a w zasadzie o małą szybkę i mielibyśmy kuchnię gotową. Okazało się, że najmniejsza szybka, taka 7x20cm jest za mała i pan szklarz przyszedł do nas w odwiedziny, zamiast po kasiorę… Zabawne to, biorąc pod uwagę krzywiznę ścian. Dwa wielkie arkusze lacobel spasowały bez problemu.

Okazało się przy okazji, że jedna z szyb została w Dar Szkło porysowana – rysa rzuca cień na farbę, ale ustawiliśmy światełka tak, żeby tego bardzo widać nie było. Nauczka jest taka: albo zamawiać lacobel z montażem i wtedy się wykłócać o zarysowania – ale uwaga – trzeba świecić ostrym światłem pod różnymi kątami – w świetle dziennym nie widać – albo oglądać tafle jeszcze w “szklarni” z latarką. Różnica w cenie szkła z montażem i bez jest jednak spora. Swoją drogą strasznie drogi ten lacobel. Jakby tylko mieć gdzie pomalować szkło (jakiś czysty garaż z wentylacją) to można by to zrobić wiele taniej.

Próbowaliśmy z panem szklarzem powtórzyć eksperyment za pomocą ostrych narzędzi i się nie udało, więc to nie zostało porysowane w warunkach domowych.

Ta lampa w “przedpokoju”… Znalazłem dla niej wreszcie zastosowanie :) .

Dziękujemy :]

Dziękujemy :]

Z Wami, wujciu Mateuszu i ciotucho Paulinko, to nie ma żartów.. Dziękujemy bardzo.. Zarówno my, a zwłaszcza Kubuch, który już śmiało po nim fika :]

Dywan-niekończące dylematy

Dywan-niekończące dylematy

My w sumie już wiemy jakie chcemy.. Do maluszka pokoju ten w żyrafki to nawet widzieliśmy w castoramie.. No ale na jakiś czas musimy o nim jedynie pomażyć..

Mąż kazał mi samej na niego zapracować, więc pracuje, ja Katarzyna – Sekretarzyna ciężko na niego pracuje.. I zapewne jeszcze z pół roku mi zejdzie zanim na niego zarobie..Grunt to wiara i się nie poddawać, ani nie liczyć na hojność rodziny.. :P

Ten drugi [raczej na pewno nie fioletowy, ale taki włochaty(flokati), mile włochaty..oj bardzo lubię takie włochate :D ] to pewnie jeszcze dłużej pozostanie w naszej sferze marzeń [a na pewno mojej]..

Wyczekana kuchnia marzeń

Wyczekana kuchnia marzeń

Wyczekana i wymarzona w końcu dojechała :] Moje pierwsze wrażenie “super, mamy kuchnie, tylko ten kolor..” No bo ja to myślałam, że to taki fiolet- dojrzała śliwka, fiolet to fiolet, ale jak się okazało- fiolet to nie koniecznie fiolet,a zamiast dojrzałej śliwki wyszła niedojrzała.. No ale w sumie już 3tyg temu wybieraliśmy kolory, więc miałam prawo zapomnieć :P

 

Jutro ostatnie poprawki, no i brakuje na zdjęciach jeszcze jednej szafki pod okap i na wina:] Tylko prawda jest taka, że jak zapłacimy za ta kuchnie, to bedzie nas stać na same jabole, a jakoś tak głupio trzymać je na widoku ?:P

Łazienka,łazienka i jeszcze raz łazienka..

Łazienka,łazienka i jeszcze raz łazienka..

Tak- łazienka.. Mój biedny kochany nie śpi po nocach, myśli, kombinuje.. 4 dni z rzędu siedzieliśmy w mieszkaniu do 23, co prawda od prawie 21, ale jednak..Ach ci spece od hydrauliki,, Złośliwość rzeczy martwych..Jak już zaczyna się wszystko układać, to coś się musi posypać, no bo jakże by było inaczej..

A powyżej parę zdjęć jak mąż się męczył :P

Nie zmienia to faktu, że udało nam się szafki powiesić [nie obyło się bez przygód].

Pierwszy guz na czole.

Pierwszy guz na czole.

Dziś postanowiliśmy pomimo święta trochę popracować. Szukaliśmy jakiegoś rozwiązania pozwalającego na używanie wanny i prysznica w łazience poddaszowej, oczywiście przy minimalnym budżecie. Znaleźliśmy tylko “parasol” holenderskiej firmy Sealskin, który i tak trzeba było podocinać i powyginać tu i tam.

W międzyczasie Kubuś nabił sobie pierwszego guza, powiem krótko – do twarzy mu :P