To nasze pierwsze wspólne świeta.. wczoraj poszliśmy święcić koszyczek..nawrzucaliśmy jajek, które wcześniej pomalowaliśmy, kiełbachy, itd.. zapomnieliśmy o tigerach (mąż jest od nich uzależniony, a ja przestałam lubić będąc w ciąży) i o karmie dla piesy..
Dziś pospaliśmy trochę dłużej niż zazwyczaj,bo aż do 9:30, ale mieliśmy 30 min gruchanie sobie na dzieńdobry…Wspólne śniadanie- totalne obżarstwo jajeczno-kiełbasiano-chlebowe..
Pół dnia nudy, zabawy z piesą i siedzenia na tarasie i jazda do teściów..
Takie świeta mogą być- na spokojnie, bez wariacji i nawet zdażyłam się kimnąć na 40 min..
To nasze pierwsze i ostatnie święta we dwoje..Niestety nie zostały uwiecznione wspólnym zdjęciem :[ - mąż chyba mnie nie lubi fotografować..
Przyp. monża, to nie prawda. Żona na tarasie wygląda tak:

Wypisz wymaluj - Żona
Moja śliczna