Archiwum kategorii: Żona zołza

W domu

W domu

Tak jak przypuszczalismy, w czwartek nas wypuścili do domu. Mnie włączył się standardowo “baby boom” od momentu gdy zobaczyłam Kubutka. Co za kochane dziecko.. Dał Ani lalę, oddał swoje łóżeczko, oczywiście sam na tym najlepiej skorzystał, bo śpi teraz z nami :] A on zawsze lubił z nami spać :D

Mała póki co spokojna.. poza momentami, kiedy to nie radzimy sobie z karmieniem i zaczyna się wściekać,, wtedy 3eba się posiłkować butlą, póki co od 2 dni tylko raz ja dokarmiliśmy :] Bo tym razem mamucha wyluzowana, nie zestresowana   “otoczeniem” więc i problemu z laktacją większego póki co nie ma. I oby tak dalej, tylko czy ona musi tak gryzać przy jedzeniu? Nie należy to jednak do najprzyjemniejszych chwil w życiu matki…

Reasumując, nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Kubuś zareagował bardzo pozytywnie na dzidzie, korka również:] Teraz 3eba się oswoić z nową rolą- Matki Polki dwójki dzieci i nauczyć się gospodarować czasem, aby żadne nie zostało zaniedbane, zwłaszcza to starsze.. Tatuś na urlopie, więc Bubul będzie miał z kim się bawić i na spacery chodzić.

A ja no cóż.. Do roboty :P

No i wyszło słońce

No i wyszło słońce

Słonko wyszło to dzieciaki trzeba wyprowadzić na spacerek.. Niezastąpiony dziadek przyjechał i nas na polko wyciągnął.. No i gość honorowy zaszczycił nas swą obecnością [Piesa].

No i w końcu na zdjęciu uwieczniona została mamucha z nowymi krótkimi włosami :]

Gdy męża nie ma w domu

Gdy męża nie ma w domu

Monż znów zaopuścił rodzinę.. Na jak długo to nikt nie wie, nawet on sam.. Nie to żeby znów był nami zmęczony i musiał od nas odpoczywać [choć co do tego nigdy pewności mieć nie można :P ], mąż nas kocha- tak twierdzi :] Pojechał pracować.. ale na tyle niedaleko, że na kontrolę może zawsze wpaść, dlatego też żona postanowiła być przykładną żoną [choć ten jeden raz :D ] Choć zawsze jest przykładna żoną i matką realizującą się w trakcie gotowania, sprzątania i zołzowania :]

Wracaj chłopaku..

Pierwszy rok za nami

Pierwszy rok za nami

Rok minął zdecydowanie za szybko. Z tortem jednak czekamy do powrotu dziadków z “drugiej podróży poślubnej”, bo co to za urodziny, gdy babuchy i dziaducha nie ma..

Za to mama urządziła sobie sesje zdjęciową z synkiem..

No a tatuś właśnie w taki sposób spędza wieczory :P to się nazywa rodzinna sielanka.  No i ktoś porządek musi robić.. zazwyczaj wypada na Kubę :]

Mikołaju przyjdź :]

Mikołaju przyjdź :]

Mikołaju przyjdź, przynieś nam prezentów wór :P

Ja byłam wyjątkowo grzeczna w tym roku, tatuch trochę mniej, a synuch najmniej :D Ale pewnie jak to bywa w życiu najniegrzeczniejszy dostanie najwięcej, ten środkowy- średnio dużo, a najgrzeczniejszy/a- najmniej.. Ech.. No nic..Ja w Ciebie wierze, że przyjdziesz i przyniesiesz nam prezentów wór :]

Wspomnienia

Wspomnienia

Jak ten nasz maluch spał, mnie naszły wspomnienia..No i zaczęłam oglądać zdjęcia :] ślubne. W sumie  mało co pamiętam z tego “wyjątkowego dnia”, a doskonale całą wariację związaną z jego organizacją. Bieganie za ciastami, sukienką[to chyba było najgorsze, bo kobiecie w ciąży chyba nic się nie podoba] i innymi pierdołami z tym związanymi. Wesele się udało nawet bardzo, zespół super, miejsce ładne, jedzenie przepyszne :] Poniżej kilka zdjęć z tamtego pamiętnego dnia :P

 

A tak poza tym wszystkim polecam małżeństwo, bo nie ma nic wspanialszego niż budzić się i zasypiać obok ukochanej osoby, a jak dojdzie do tego jeszcze wesoły berbeć, to jest już pełnia szczęścia :D

Czujemy się samotni

Czujemy się samotni

Wiem, że to co tu piszemy jest zapewne nudne dla wielu, ale mógłby ktoś coś do nas w końcu napisać.. Jakoś tak łyso, że piszę do męża, a on do mnie.. No przecież już spora liczba osób zaglądnęła do nas, a tu dalej samotnie nam..Mąż mi zabronił więcej pisać, tylko nie wiem, czy do czasu aż ktoś coś napisze, czy może teraz, bo chce coś :D To jak będzie?

Awantura o słoik dżemu.

Awantura o słoik dżemu.

Uśmiechnąłem się do wczorajszego wpisu mojej żony, ale dopiero po tym jak zobaczyłem, że przeczytało go 150 osób… uśmiechnąłem się po tym jak sobie wyobraziłem, jak wyglądały i kim były te złe kobiety :) te żony zołzy, te niedobre, nieszczęśliwe stworzenia skrzywdzone przez nieczułych i niereformowalnych mężów… :P .

Bo z wami to tak jest. Jak nie ma się do czego przyczepić, to słoik dżemu na stole przeszkadza. Ale jak trzeba coś załatwić w banku, urzędzie, czy gdzieś podzwonić to mężuś… mężuś najlepszy jest.

Inna kwestia, że mężowi stojące skarpetki żony, czy majciochy nie przeszkadzają, bo to takie drobne, niegodne uwagi szczegóły. Jak się o nie mąż potknie, to podniesie i wrzuci do kosza.

Ogólnie kobiety nie mogą zrozumieć jednej rzeczy: faceci myślą inaczej. Pamiętam jeszcze za czasów kawalerskich, popsłuła mi się lampa. Taka sufitowa, z czterema kloszami. Nie zastanawiając się długo, założyłem zwykłą metalową oprawkę i wkręciłem żarówkę energooszczędną. Żarówka dobrze mi służyła chyba przez ponad rok. Ale co się nasłuchałem w czasie tego roku… to moje. A prawda jest taka, że pewnych szczegółów typowy facet po prostu nie zauważa :) . Ten minimalizm jest uwarunkowany genetycznie. Są sprawy mało ważne i ważne. Mało ważne mogą poczekać. A już zupełnie absurdalne jest przypuszczenie, że typowy mąż będzie sam, z własnej inicjatywy podejmował pewne działania. Owszem, jak żona poprosi, to zrobi. Czasem niechętnie. Czasem dla świętego spokoju, ale żeby sam? Bez przesady! Wśród mężów dominuje zasada, którą mądrzy ludzie o ścisłych umysłach i szybkich palcach skrócili do czterech liter: KISS. I nie ma to nic wspólnego z czułościami. Keep it simple, stupid! I to jest dewiza chyba większości rozsądnych samców.

Żona zresztą ma też dość wybiórczą percepcje, ale to temat na osobny wpis. W skrócie, z żoną jak z szefem. Widzi tylko te złe rzeczy i to najczęściej jakieś mało istotne :) . Zapomniałbym dodać, z pominięciem siebie. Inna kwestia, że jakbym zaczął żonie wywlekać pewne historie, to zrobiłby się z tego bloga serial wenezuelski, tylko po co? Eh. Kobiety. Wy! Niedobre! Kochane.

Aaa! I jeszcze jedno: uleganie to nie skutek tresury, czy jak to żona nazwała – nauki. To uleganie. Z miłości. Z dobrej woli. Chęci kompromisu. Męża nie da się wytresować! :) . Można go co najwyżej skłonić do współpracy.