Żona wrzuciła zdjęcia i kazała “zrobić wpis”
ale co tu dużo mówić? Chłopak jaki jest, każdy widzi. Coraz większy, coraz fajniejszy i jak na 4-ro miesięcznego brzdąca, całkiem kontaktowy i kumaty.
Prawda jest taka, że ciężko mi wychodzić rano do pracy. Biorę go czasem na śniadanie i tak sobie razem siedzimy i gadamy :>. W takie dni najchętniej zostałbym z maluszkiem w domu. Początki może faktycznie były trudne (co najmniej dwa razy usnąłem na klawiaturze w pracy), ale teraz, też dzięki temu, że to Kasia wstaje w nocy, a ja na płacz dziecka nie reaguje, nawet można pospać w nocy. A i sam Kubuś coraz częściej przesypia całą noc.
p.s. Kasia: Ano podział obowiązków musi być, ja w nocy, Wiki rano (wtedy to ja chrapie jeszcze z godzinkę), ja w ciągu dnia [czasem dziadek], później “babcia kiepska” musi nacieszyć się chłopakiem, wieczór należy znów do Wikiego [a ja robię tysiąc innych bardziej lub mniej potrzebnych rzeczy]..