Żona położona

Czwarty dzień z życia szpitalnego..

Dziewcze po lewej przestało wymiotować(3 miesiąc zabobikowania), Dziewczynka po lewej z przodu mówi, nie dużo bo nie dużo,ale jednak.,. Obiad lepszy niż wczoraj choć o schabowym z kapustą zasmażaną mogę pomarzyć..choć i tak smaka nie mam..Dziś niedziela, to nawet tata mnie odwiedził, mama zbyt zajęta,aby do córki przyjechać 😀 Dobrze ze wyszłąm za mąż, przynajmniej mąż regularnie dba o mnie i choć niekiedy smęci to super że chce mu się tu przychodzić..

Biedny żali się ze nie dopieszczony, nie wyprzytulany, nie wycałowany..w sumie to tak samo jak i ja:D więc obydwoje moglibyśmy się żalić, tylko po co:] a poważnie kochane chłopisko z tego mojego Wikiego, dba o mnie, jak o żone..ale nie taka byle jaką żone, tylko żone-wymarzoną..:D w końcu takową jestem:D

A ja dalej pod kroplówką, to już chyba 5..nawadniają mnie dosyć skutecznie bo mały zdecydowanie się podniósł w górę..dla moich doznań to mniej przyjemne,,wierci mi stópką w żeberkach, spać niekiedy nie daje, ale ważne że jeszcze raczej nie chce wyjść..chociaż z nim jak ze mną, nigdy nic nie wiadomo,, kochana brzuszna wiercipięta.

Poza tym, życie szpitalne jest do bani..obiecuje, będę leżeć, tylko mnie stąd zabierzcie…:]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s