Żona- ględoła

No kochanie, za niedługo, jak tak dalej pójdzie będziemy się porozumiewać tylko za pomocą tego bloga. Co prawda miał on być o Kubutku, ale dla Ciebie zrobię wyjątek 😛

Ja wiem, że Wy-mężczyźni stworzeni zostaliście do innych, „wyższych” celów.. a domowe rzeczy to te mniej ważne, które mogą poczekać, a które w gruncie rzeczy i tak są robione, bo my-kobiety,żony,matki itp. najnormalniej w świecie same musimy zrobić.. Zapomniałam, że Wasza rola powinna ograniczyć się do zarabiania i bycia :] Ale mój drogi- świat idzie do przodu, też możesz odkurzyć, zetrzeć kurze [w sumie póki nie ma warstwy 5cm to pewnie i tak nie zobaczysz,że jest], poprasować czy ugotować.. Ach no tak, zapomniałam- trzeba jeszcze umieć 😛 No bo, jak tak podstawowe rzeczy dotychczas robiła rodzicielka, to teraz przyszła kolej na żonę :] To nic, że musiałam iść do pracy [=chciałam], ale dom to moja druga praca :]

I to nie tak,że skoro nie ma 3ego się przyczepić, to zrobimy scenę o słoik dżemu :] Ten słoik to jeden z wielu przykładów „dokładania pracy” żonie. Owszem banki i urzędy to Twoja działka, ale z prostej przyczyny, ja dzieucha z wioski, prosta Suchochrabianka 😀 nie rozumie tych czasem zagmatwanych, skomplikowanych słów, którymi umowa jest sformułowana 😀 Nie to co Ty- Krakusie[centusie] 😛

A że myślicie inaczej- racja..niekiedy łopatologia jest zbyt trudna, a może te problemy komunikacyjne związane są z pochodzeniem:P Krakusie-centusie :]

No co racja to racja- kochasz- i nie bo musisz [choć to czasem też],tylko bo chcesz :] No gdzie Ty, mój drogi znalazł byś drugą taką, co to i mostek zamówi, i pojedzie do lutnika i pozwoli żempolić na gitarze, prosząc o bisy, która to przytuli gdy trzeba i wsadzi swoje trzy grosze, gdy nie trzeba :] Taka żona- ględoła to ewenement, cud natury, najlepsiejsza, najwspanialsza, jedyna i niepowtarzalna…

p.s. moje skarpetki różnią się od Twoich tym, że one leżą, a Twoje stoją!!!

Advertisements

One thought on “Żona- ględoła

  1. Pewnie, że nigdzie takiej nie znajdę :). Poza tym moje skarpetki wcale nie stoją!
    W jednej kwestii się nie zgodzę, ty… ty Krakusko. Nie masz krowy, nie jesteś dziołcha ze wsi! To już dawno ustaliliśmy. Poza tym, przy wjeździe do wioski jest znak „teren zabudowany”. Taka wioska to miasto! Zwolnić trzeba (żeby krowy jakiegoś innego przesiedleńca z Krakowa nie przejechać).

    A co do komunikowania się przez bloga… Nieee, nie i jeszcze raz nie. Ja tradycjonalistą jestem, a wieczorne rozmowy są bezcenne (i ten twój chr chr śmiech :)).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s