Gdy męża nie ma w domu – ciąg dalszy..

Dziś  już środa wieczór, a ja dalej przykładna żona i matka.. Nie wiem czy to z racji tego, że obiecałam mężowi, czy dlatego, że znów kręgosłup daje o sobie znać i ciężko wykonywać inne czynności niż leżenie :] nieeee… zdecydowanie to pierwsze 😛 Słowo dane mężowi, to święte słowo..

No ale nie tak do końca, bo wczoraj maluszka o 7 z hakiem zapakowałam do samochodu, i choć wołał „am am”..byłam nie ugięta. Nie dostał nic, a nic, ale chyba szybko o tym zapomniał, bo jazda samochodem odkąd mamy nowy siedzący fotelik jest tak fascynująca, że wszystko inne idzie w zapomnienie..

No i tak jechaliśmy i jechaliśmy, aż do diagnostyki dotarliśmy na małe co nie co, czyli to co dzieci lubią najbardziej- pobieranie krwi :] Naopowiadałam mu po drodze strasznych historii, jak to krew się leje boli igła wbijana w skórkę,,, Chyba go to  nie ruszyło za bardzo- nawet się nie skrzywił tylko patrzył jak pani ściskała paluszka, a krewka wypływała małymi kropelkami :] Dzielny chłop zdecydowanie po mamie!!

Jednak gorzej z wynikami.. na pewno trzeba będzie je powtórzyć. pH= 9 to zdecydowanie za bardzo zasadowe, no i bakterie.. ale skąd u takiego maluszka bakterie i nieliczne nabłonki..? Co do krwi to limfocytów poza normą dla dorosłych sporo, ale jeśli chodzi o dzieciaki to całkowicie normalne podobno.. Powtórzymy badania i trzeba będzie się do Pani doktor wybrać..

A mąż- heh.. dalej nie wrócił, i podobno jest bardzo zajęty do późnych godzin nocnych :]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s