0

Ania Jagoda :)

No i przyszła wreszcie do nas. Trochę na siłę, ale wierzę w to, że pani doktor wiedziała co robi przyspieszając poród. Ania ma 54cm, 3200 gram i jest bardzo podobna do Kubusia 😉

W porównaniu do Kubula, jest jednak znacznie mniej posiniaczona (choć jedno oczko też ma podzelowane ;)) i straszny z niej głodomorek.

Co do samego porodu. Cóż, z perspektywy faceta stojącego z boku było dość trudno. Obserwowanie jak cierpi ktoś kogo kochasz, bez możliwości zrobienia czegokolwiek… chyba nie chcę już więcej. I tym razem położne i nasza pani doktor, były na miejscu i zrobiły swoje. I tym razem Kasia nie dostała znieczulenia, a po oksytocynie różowo nie było. Na szczęście wszystko to ma swój cel i przynajmniej w ten sposób można to sobie tłumaczyć.

Porodówka po remoncie, niby fajnie, ładnie i kolorowo, ale jakoś ten cały sprzęt wydaje się mało praktyczny. Np. nowe łóżko porodowe – chyba nawet poświęcone przez biskupa Dziwisza – niby ładne, niby automatyczne, ale jak przyszło do rodzenia, to wszystko ciekło na podłogę, a podczas właściwego porodu położna musiała posiłkować się dużym workiem foliowym rozerwanym w pół (żeby sprzątania podłogi było mniej).  Porażka…

Mamucha jeszcze w pełni sił

Przerażające? Nie bardzo.

Ale wy jesteście byrzydycy!

Mam nadzieję, że w czwartek Kasia i Ania wrócą do domu. Ciekawy jestem tylko jak zareaguje Kubuś?

0

Święta święta i prezenty

Święta nasze już drugie z bobolotem.. W tym roku wykazał się chłopak i wybierał choinkę, a nawet sam pomagał ubierać.. Dobrze, że te bombki są plastikowe, bo inaczej byłaby prawdziwa demola :] Bo chłopak jak już wcześniej wspominałam, jest typowym chłopakiem i wszystko co okrągłe kojarzy mu się z piłką, no a jak piłka, to dziadek nauczył już go kiwać i gole strzelać.. Więc bombki latały po całym mieszkaniu..

Pod choinką nie mogło zabraknąć prezentów.. Jak zwykle babcia niezastąpiona  w tej kwestii :] Cała rodzina ma zabawę…

No a w święta, jak to w święta obżarstwa nie mogło zabraknąć.. Szkoda że Bubul odchorował je i nie obyło się bez wizyty w drugi dzień świąt w aptece.

0

Gdy męża nie ma w domu – ciąg dalszy..

Dziś  już środa wieczór, a ja dalej przykładna żona i matka.. Nie wiem czy to z racji tego, że obiecałam mężowi, czy dlatego, że znów kręgosłup daje o sobie znać i ciężko wykonywać inne czynności niż leżenie :] nieeee… zdecydowanie to pierwsze 😛 Słowo dane mężowi, to święte słowo..

No ale nie tak do końca, bo wczoraj maluszka o 7 z hakiem zapakowałam do samochodu, i choć wołał „am am”..byłam nie ugięta. Nie dostał nic, a nic, ale chyba szybko o tym zapomniał, bo jazda samochodem odkąd mamy nowy siedzący fotelik jest tak fascynująca, że wszystko inne idzie w zapomnienie..

No i tak jechaliśmy i jechaliśmy, aż do diagnostyki dotarliśmy na małe co nie co, czyli to co dzieci lubią najbardziej- pobieranie krwi :] Naopowiadałam mu po drodze strasznych historii, jak to krew się leje boli igła wbijana w skórkę,,, Chyba go to  nie ruszyło za bardzo- nawet się nie skrzywił tylko patrzył jak pani ściskała paluszka, a krewka wypływała małymi kropelkami :] Dzielny chłop zdecydowanie po mamie!!

Jednak gorzej z wynikami.. na pewno trzeba będzie je powtórzyć. pH= 9 to zdecydowanie za bardzo zasadowe, no i bakterie.. ale skąd u takiego maluszka bakterie i nieliczne nabłonki..? Co do krwi to limfocytów poza normą dla dorosłych sporo, ale jeśli chodzi o dzieciaki to całkowicie normalne podobno.. Powtórzymy badania i trzeba będzie się do Pani doktor wybrać..

A mąż- heh.. dalej nie wrócił, i podobno jest bardzo zajęty do późnych godzin nocnych :]

2

Gdy męża nie ma w domu

Monż znów zaopuścił rodzinę.. Na jak długo to nikt nie wie, nawet on sam.. Nie to żeby znów był nami zmęczony i musiał od nas odpoczywać [choć co do tego nigdy pewności mieć nie można :P], mąż nas kocha- tak twierdzi :] Pojechał pracować.. ale na tyle niedaleko, że na kontrolę może zawsze wpaść, dlatego też żona postanowiła być przykładną żoną [choć ten jeden raz :D] Choć zawsze jest przykładna żoną i matką realizującą się w trakcie gotowania, sprzątania i zołzowania :]

Wracaj chłopaku..

0

Ślub, wesele i nowe życie..

My na szczęście mamy to za sobą, jak i większa część naszej rodziny.. Pozostały „małolaty” na których śluby musimy niestety trochę poczekać 😛

9.07. 2011 Gocha zmieniała nazwisko,,

 

Dzieciora porzuciliśmy na prawie cała noc.. Niezastąpiona ciocia Lodzia zajęła się nim jak własnym :]

A my dawaj.. Mąż robił za kierowce [ no cóż co wesele to zmiana, tym razem Wiki kierowiec ], a ja.. heh.. Tokaj mój najlepszy przyjaciel doprowadził mnie do czkawki.

A orkiestra.. zagrali jak trzeba :] Starsi panowie trzej i młode dziewcze z głosem :] A orkiestra dobrze nam znana, bo zaczynali od wesela u Mateusza, u nas no i teraz u Gochy i Mariusza :] Pewnie już nie szybko się spotkamy,bo jak wcześniej wspomniałam starsze pokolenie zaczęło już „nowe życie”..

Najbardziej rozbrajający był Mariusz.. Stwierdził, że u niego to się nic nie zmieni z rzepem w postaci „żony”, ale „zobaczymy co  Gosia wymyśli”.. Aach Ci faceci….

1

Żona wpisz coś..

Coś 😀

Nuda 😀

Życie 😀

A życie toczy się dalej.. 😛

Nie ma to jak pisać, bo monż tak sobie zażyczył 😛

No więc.. Mały boboodlot rośnie nam, a wraz z nim stopy.. Choć jakaś ściema z tymi butami, bo 19 za małe, a 20 za duży rozmiar.. Więc najlepiej na bosaka.. Tylko go chyba trwa łaskota po stopkach :]

Monż wymyślił sobie nową diagnozę i usiłuje mi udowodnić, że jednak coś mu dolega innego niż lenistwo.. 😛 No zobaczymy, może ma rację :]

Niebawem kolejne weselicho.. Gocha zmieni stan cywilny, a wraz z nim nazwisko 😛 A my porzucimy dziecióra i czas się zabawić :] <na szczęście mamy już to za sobą>

Korcia potworcia z nudów wszystko obgryza, a najlepsze są nowe zabawki Kuby.

Maluszek ma już 10 zębów, 10 paluszków u stóp i 10 u rączek..no i jak się urodził miał 10 punktów.. Jednym słowem chłopak na 10 😀 Szkoda tylko że do tej 10 pospać nie potrafi jeszcze..

A u nas miłość kwitnie :] niezmiennie :] A po wieczornych piwach nawet bardziej :]