0

Kuba hamuj!

Zaczęło się co prawda od Ani, której kupiliśmy rowerek biegowy, a Ania, jak to Ania – nie zna strachu i hamowanie musiałem na niej wymusić szantażem. Kuba potrenował kilka dni na tym sprzęcie biegowym i jakie było nasze zdziwienie, gdy po odpięciu kółek bocznych zaczął „z marszu” zasuwać bez specjalnego problemu. Dziś drugi dzień, sam startuje i hamuje. Nie dał mi szansy na instalację w rowerku kija od mopa 🙂

0

Masz babo placek!

No i stało się. Moja żona upiekła swój pierwszy placek, a cała „procedura” była tak dramatyczna i pasjonująca, że pieczenie placka wygrało wczoraj z „The voice of Poland” ;).

 

Placek żył własnym życiem i można powiedzieć, że to on nas upiekł, a nie my jego, ale ważne że jest pyszny. Przetestujemy go dzisiaj na ludziach… znaczy się na ciotce z wujkiem. A następnym razem zrobimy o połowę mniej ciasta 😉

1

Nasze pierwsze wspólne Święta

To nasze  pierwsze wspólne świeta.. wczoraj poszliśmy święcić koszyczek..nawrzucaliśmy jajek, które wcześniej pomalowaliśmy, kiełbachy, itd.. zapomnieliśmy o tigerach (mąż jest od nich uzależniony, a ja przestałam lubić będąc w ciąży) i o karmie dla piesy..

Dziś pospaliśmy trochę dłużej niż zazwyczaj,bo aż do 9:30, ale mieliśmy 30 min gruchanie sobie na dzieńdobry…Wspólne śniadanie- totalne obżarstwo jajeczno-kiełbasiano-chlebowe..

Pół dnia nudy, zabawy z piesą i siedzenia na tarasie i jazda do teściów..

Takie świeta mogą być- na spokojnie, bez wariacji i nawet zdażyłam się kimnąć na 40 min..

To nasze pierwsze i ostatnie święta we dwoje..Niestety nie zostały uwiecznione wspólnym zdjęciem :[ – mąż chyba mnie nie lubi fotografować..

Przyp. monża, to nie prawda. Żona na tarasie wygląda tak:

Wypisz wymaluj - Żona 🙂

Moja śliczna 😉